Newconnect logoCatalyst logo

Niskie tempo rozwoju firmy – kiedy może być niebezpieczne

Wielu właścicieli firm bardzo ceni ostrożność. I słusznie. To często właśnie ona pozwalała im przez lata budować przedsiębiorstwo bez pochopnych decyzji, nadmiernego ryzyka i działań, które mogłyby zachwiać jego stabilnością.

Firma rosła krok po kroku. W sprawdzonym rytmie, na bazie wypracowanych relacji, doświadczenia, dobrej znajomości rynku i decyzji, które zarządzający uznawali za bezpieczne.

Takie podejście może być bardzo rozsądne i na pewno ważne, by było zgodne z tym, do czego właściciele i zarządzający są przekonani. Problem pojawia się wtedy, gdy ostrożność, która kiedyś chroniła firmę, z czasem zaczyna ją ograniczać.

Gdy rozwój jest odkładany

Nawet jeśli wszystko idzie dobrze, firma może rosnąć za wolno.

Ma klientów, zysk, dobry produkt. Ma możliwości rozwoju, nie jest w kryzysie, nie potrzebuje ratunku. A jednak – albo właśnie dlatego – kolejne decyzje rozwojowe są odkładane.

Wejście na nowy rynek – jeszcze nie teraz.

Większy zespół sprzedaży – gdy będzie bezpieczniej.

Automatyzacja – po kolejnym dobrym roku.

Nowa linia produkcyjna – później.

Przejęcie mniejszego konkurenta – może kiedyś.

Każda z tych decyzji osobno może wydawać się rozsądna. Właściciel ma poczucie, że chroni firmę przed nadmiernym ryzykiem. W jakimś stopniu często rzeczywiście tak jest, ale nieraz to nie jest pełny obraz sytuacji.

Przychodzi moment, w którym nie tylko ryzykowne decyzje mają swoją cenę. Ma ją także zbyt długie odkładanie decyzji.

Konkurencja raczej nie czeka

W tym czasie konkurencja może szybciej zwiększyć skalę, wejść na nowe rynki, zbudować zespół sprzedaży, zautomatyzować produkcję, przejąć mniejszy podmiot albo zająć miejsce, które jeszcze niedawno było dostępne. Nie zawsze dlatego, że ma lepszy produkt. Czasem dlatego, że wcześniej zdecydowała się mocniej ruszyć.

Nie musi to oznaczać jednego wielkiego, rewolucyjnego ruchu. Dlatego nie tylko najlepsi czy najwięksi mogą realnie zagrozić konkurencji w jakimś obszarze. Czasem wystarczy jedna decyzja, która istotnie zmieni sytuację. Może to być większa inwestycja w sprzedaż, wejście na nowy rynek, uruchomienie eksportu, uporządkowanie zarządzania, zatrudnienie kluczowej osoby, zamknięcie nierentownej części działalności, przejęcie mniejszej firmy albo odważniejsze wykorzystanie już posiadanych zasobów.

Wspólny mianownik jest jeden: firma przestaje tylko ostrożnie kontynuować dotychczasowy sposób działania i zaczyna świadomie przesuwać się na wyższy poziom. Nie zawsze chodzi o większe ryzyko. Czasem chodzi o decyzję, żeby przestać odwlekać coś, co od dawna było potrzebne.

Niewykorzystany potencjał też jest kosztem

W wielu firmach potencjał do takiego ruchu już istnieje. Jest w ludziach, doświadczeniu, relacjach z klientami, dobrej opinii, posiadanych maszynach, nieruchomościach, technologii, kontaktach albo pozycji w branży. Te zasoby nie zawsze są wykorzystywane tak mocno, jak mogłyby być albo brakuje jakiegoś elementu, który przesunie firmę na lepsze tory.

Można działać dobrze i jednocześnie zbyt długo odkładać rozwój. Można mieć zdrową firmę, ale nie wykorzystać momentu rynkowego. Można tak długo chronić dotychczasowy sposób działania, że po kilku latach firma nadal funkcjonuje poprawnie, ale jest mniej dynamiczna, mniej rozpoznawalna i słabiej przygotowana do kolejnego etapu niż mogłaby być przy odważniejszej strategii.

Ostrożność jest wartością, dopóki pomaga podejmować lepsze decyzje i chroni przed istotnymi ryzykami. Staje się problemem, gdy zaczyna zastępować decyzje i hamuje rozwój.

Nadmierna ostrożność jako ryzyko

W dobrej firmie warto co pewien czas sprawdzać, czy stać ją nie tylko na rozwój, ale także na dalsze odkładanie go.

Czy czekają większe decyzje rozwojowe, o których mówi się od lat?

Czy firma ma szansę wejść na nowe rynki, ale stale odsuwa ten krok?

Czy konkurencja zaczyna wyprzedzać ją skalą działania, mimo że nie ma wyraźnie lepszej oferty?

Czy unikanie większych decyzji wynika z tego, że rzeczywiście nie są potrzebne, czy raczej z tego, że obecny sposób działania jest znany i bezpieczny?

Czy firma ma zasoby, które mogłyby pracować mocniej, ale od lat pozostają niewykorzystane?

Czy większy ruch rozwojowy mógłby istotnie zwiększyć wartość firmy?

Po takim uporządkowaniu sytuacji łatwiej zobaczyć, jakiego rodzaju działania mają sens. Czasem będzie to inwestycja w produkcję, sprzedaż albo technologię. Czasem wejście w nowy kanał dystrybucji. Czasem reorganizacja, zmiana modelu zarządzania, mocniejsze wykorzystanie marki, partnerstwo strategiczne, przejęcie innego podmiotu albo wycofanie się z obszaru, który pochłania energię i nie daje odpowiednich efektów.

Warto uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecne tempo rozwoju jest uzasadnionym wyborem, czy tylko przyzwyczajeniem.

Gdy „później” staje się zbyt późno

Nie każda ostrożność chroni firmę. Czasem tylko przesuwa ważne decyzje w czasie. Może się wówczas zdarzyć, że najlepsze miejsce na rynku zajmuje już ktoś inny.